|||

Zmiana pracy. Chcę i mogę?

Czy chcę to znaczy mogę?

Teoretycznie można uznać, że tak. Pojawia się, jednak częsta przeszkoda w postaci gotowości. Gotowość do zmiany jest kluczowa do tego, by ta się w ogóle odbyła. 

Przykład. Wyobraźmy sobie, że chcemy skosić trawę w ogrodzie. Widzimy, że jest długa i nie dość, że trawnik nieładnie wygląda, to jeszcze niewygodnie po nim chodzić. Postanawiamy iść do sklepu i kupić kosiarkę do trawy. Wchodzimy. Oglądamy i okazuje się, że kosiarka nie jest najtańsza oraz, by ją utrzymać w dobrym stanie, musimy się nią zajmować. Czyścić, przeprowadzać przeglądy, pilnować poziomu oleju i jeszcze kupować paliwo w kanistrze. Ileż to „zachodu” i to jeszcze nietaniego. 

Przychodzi wtedy myśl, że może nie musimy wcale kosić tej trawy, bo… i tu pojawia się racjonalizacja: jest sucha gleba, więc lepiej niech rośnie, bo jak skoszę, to słońce ją wypali; dziś modne są naturalne tereny; są gatunki długich traw specjalnie kupowane jako ozdoba, to będę mieć podobnie do trendów.

 
Jaka zapada decyzja?

Nie kupujemy kosiarki, bo była za droga. Wracamy do domu i do ogrodu z trawą do kolan. Źle chodzić po trawniku. Niewygodnie ustawić meble ogrodowe. Kiedy zapraszamy gości na grilla, wraca myśl, że jednak krótka trawa byłaby bardziej komfortowa.

Bijemy się z myślami, czujemy dyskomfort, kleszcze mają znakomite środowisko do rozwoju, ale my mamy wolny czas od mocowania się z kosiarką i nie musimy się przyzwyczajać do zmienionego widoku za oknem.

To trywialny przykład, jednak reprezentatywny dla postawy wielu osób, które myślą o zawodowej zmianie. 

Chcę zmienić pracę – myśli wiele osób. Kiedy okazuje się, że podejmowane działania nie przynoszą rezultatu, często… wysyłają jeszcze więcej aplikacji. Jaki jest efekt? Taki jak wcześniej tyle, że frustracja jest wprost proporcjonalna do ilości wysłanych CV. Jest coraz większa.

Jest jest też grupa osób, która chce zmienić ścieżkę zawodową, ale nie ma na nią pomysłu. Miesiącami, a czasem latami bije się z myślami nad tym, co można robić innego. Pomysłu nie ma. Poczucie braku sensu obecnej pracy już dawno rozgościło się na dobre i do tego stopnia, że stało się standardem. 

Pewnego dnia pojawia się możliwość skorzystania ze wsparcia osoby, która zna mechanizmy ludzkiej psychiki, rynku pracy oraz odpowiednie narzędzia. Dzięki temu trafnie i dość dynamicznie ów mentor, może pomoc uporać się z obecnym dylematem. Może pomóc określić i zdobyć wymarzoną pracę.

 

Jaką decyzję podejmuje w tej sytuacji osoba?

Jest różnie. 

Część osób zdecyduje się na wsparcie, bo wie, że inaczej będzie jedynie powielać znane już sobie schematy, czyli nie dokona zmiany. Zaczyna działać.

Druga część osób, znaczenie liczniejsza, będąc u progu zmiany zacznie racjonalizować obecny dyskomfort: może trochę później, poczekam aż skończę projekt, zacznę po Nowym Roku, właściwie nie chcę płacić za wsparcie itd.

 

O co tak naprawdę chodzi w drugiej sytuacji?

Otóż, strach przed zmianą jest silniejszy niż brak komfortu dziś. Obawa przed osiągnięciem sukcesu jest silniejsza niż jego brak. Pojawia się myśl, że zmiana zaczyna być wreszcie realna i… co będzie jak ją zrealizuję?

To nie jest powszechna narracja, ale częste zachowanie – kiedy człowiek stoi u progu drzwi, za którymi będzie inna rzeczywistość – ta po zmianie, często się wtedy wycofuje. 

 

Dlaczego? 

Wraz z przejściem przez te drzwi wiemy, że zyskamy inną rzeczywistość. Nie znamy jej. Nasze życie nie będzie już takie samo, będzie wymagało od nas innego działania i być może będziemy inaczej niż wcześniej, postrzegani przez nasze otoczenie. 

Jeśli otoczenie jest życzliwe i wspierające, łatwiej jest podjąć zmianę. Jeśli troska jest tylko pozorna i w rzeczywistości zamiast wsparcia, będzie krytyka oraz głoszenie swoich oczekiwań, snucia scenariuszy na dobrą w ich mniemaniu, przyszłość drugiej osoby.

 
Często pułapką w myśleniu o zmianie jest nadmierne bazowanie na cudzej opinii. 

Tym czasem każdy z ludzi wie, co dla niego/niej samej/samego jest najlepsze. 

 

Zaufajmy sobie!

Konsekwencje każdej decyzji lub jej braku każdy ponosi sam. Nikt za drugą osobę nie będzie odczuwał stresu, ani frustracji z niezmienionej sytuacji, nie będzie codziennie spędzał całego dnia w pracy, która wypala i powoduje bezsenność oraz napięciowe bóle kręgosłupa. Te dolegliwości słyszę wyjątkowo często podczas indywidualnych spotkań.

 

Dlaczego nie boimy się ryzyka pozostania w tym samym miejscu? 

Boimy się często podjąć realne działania, by zmienić sytuację. Czyżby znajomy ból nie był destrukcyjny? Jaka jest jego granica? 

 

Ile jeszcze chcemy wytrzymać? 

Wypalenie zawodowe, choroba, depresja? To jest granica? Na to czekamy?

Doświadczenie pokazuje, że i te konsekwencje nie zawsze są czynnikiem motywującym do realnej zmiany.

Myśląc o zmianie zawodowej, wiele osób pozostaje w fazie planowania i podejmowania pozornych działań (np. kolejny kurs, czy studia). W rzeczywistości, to konkretne działania powodują, że zmiana zawodowa staje się faktem.

 

Czy chcę to znaczy mogę?

Tak, jeśli podejmuję decyzję o tym, że „chcę” jest synonimem „mogę” i działam!

Realnie.

Niefasadowo.

ps.

Jestem tu dla Ciebie. Jeśli masz dość błędnego koła i braku satysfakcji z pracy, porozmawiajmy o tym podczas bezpłatnej konsultacji.

Podobne Posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *